Informator

Joanna Jurgała-Jureczka - magiczne spotkanie

grudzień 12, 2019
Każde spotkanie zawiera w sobie pewną tajemnicę: kim jest, osoba z którą za chwilę się spotkam, i co wniesie w moje postrzeganie rzeczywistości....
Informator

Uroczyste wręczenie Nagrody Nobla dla Tokarczuk

grudzień 10, 2019
Tym razem zapraszamy do obejrzenia fragmentu z wręczenia medalu Oldze Tokarczuk
Kalendarium

Uroczysta gala i wręczenie nagrody

grudzień 10, 2019
Dzisiaj na uroczystej gali po godzinie 16.30 złoty medal i dyplom przekaże Oldze Tokarczuk król Szwecji Karol XVI Gustaw.
Informator

Mowa noblowska Olgi Tokarczuk

grudzień 09, 2019
"Coś jest ze światem nie tak"
Kalendarium

Kalendarium Radia Istebna - 5 grudzień

grudzień 05, 2019
Zdarzłyo się...
Rzeźba

Dziedzictwo Dłuta

grudzień 02, 2019
Z ojca na syna, z syna na młode pokolenie przekazywana jest trudna sztuka rzeby w drewnie.

Fiodor Dostojewski "Dzieła wybrane"

"Skrzywdzeni i poniżeni"
W zasadzie moje pierwsze spotkanie z Dostojewskim, bo kilka lat temu zaczęłam "Zbrodnię i karę" ale nie przebrnęłam. Być może nie byłam na nią gotowa, emocjonalnie, intelektualnie. Teraz, po lekturze, dalej utrzymuję, że gotowa na Dostojewskiego nie jestem ale ponieważ mogę nigdy nie być...na co czekać.

Zacznę od tego, co mnie drażniło z lekka, ale należy wziąć poprawkę na czasy, w jakich dzieje się powieść, na obyczaje wówczas panujące no i na miejsce akcji. Rosja to kraj ze wszech miar specyficzny, tak jak i jej mieszkańcy. To wiele tłumaczy. Niemniej drażniła mnie egzaltacja bohaterów, ich proszenie się o kłopoty, wikłanie się bezmyślnie (wiem, wiem, serce nie sługa) w historie miłosne, które są źródłem cierpienia. Nie rozumiem, jak można się na to godzić, pozwolić się poniżać w imię tak szlachetnego uczucia. Dodatkowo tam takie konstelacje, co się na czworokącie oparły, wszystkich wtrącając w bezmiar cierpienia. Bo absztyfikant jak dziecko, staje się przyczyną dramatu wielu ludzi. Autor porusza również aspekt winy i przebaczenia, miłości rodzicielskiej. Przepiękny wątek, pełen dramatyzmu, bólu, szamotaniny wewnętrznej, czy przeważy miłość do dziecka, które zbłądziło,czy urażona duma, plama na honorze w oczach społeczeństwa, które staje się wyznacznikiem norm moralnych, samemu mając je za nic lub wdzięcznie i bezkarnie obchodząc, bo stoi wyżej w hierarchii i żyje w przeświadczeniu, że pozycja społeczna może to usprawiedliwić.
Najlepszy motyw w moim odczuciu to wątek przygarniętej przez bohatera dziewczynki.
Bardzo głębokie postacie, aczkolwiek wzbudzające moje mieszane uczucia, ponieważ zgoła inne zasady wyznaję i ich zachowanie jest dla mnie miejscami nie dość, że niezrozumiałe, to jeszcze wywołujące wewnętrzny sprzeciw. Bo nijak nie potrafię połączyć miłości z poniżeniem, którejkolwiek że stron. Ale ja się akurat na miłości nie znam.

"Łagodna"
Tu było najtrudniej, bo nie potrafiłam odnaleźć klucza, który pozwoliłby mi dobrze odczytać zamiar autora. I ciężko mi się odnieść do tej powieści. Nasuwa mi się tylko pytanie, bo podobno z niekochania można umrzeć, albo chcieć umrzeć, ale z przekochania też? Okazuje się, że jest to możliwe. Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z jednej strony z miłością toksyczną (też mnie połączenie toksyny i miłości zadziwia, to jakiś makabryczny paradoks) a z drugiej, z wrażliwością przeciwnej strony. Złota klatka (i znów paradoks), z której jedyną ucieczką jest skok w nieistnienie, kiedy miłość zaprawiona jest goryczą zależności, biorąc dodatkowo pod uwagę trudne charaktery. A przecież mężowi wydawało się, ba, był pewien, że daje wszystko, czego żona potrzebuje, czego oczekuje. Ale nie daj Boże, że się sprzeciwi, że okaże swoje własne zdanie, że nie idzie drogą, jaką obrał dla nich pan i władca. I jak mogła ona, taka uwielbiana, kochana do szaleństwa przez niego, odebrać sobie życie i jemu cały świat. Czy w sobie bohater odnajdzie winę czy zdobędzie się na refleksje? Za późno, bo krok nieodwołalny dokonany, a za sprawami ostatecznymi nie ma dyskusji.

"Sobowtór"
To było kapitalne, genialne. Studium wszechogarniającej psychozy, szaleństwa głównego bohatera. Ależ to brawurowo wykreowana postać. I jaka ponadczasowa. Kiedy nasze wyobrażenia o sobie samych zderzają się z rzeczywistością, a może gdzieś głęboko ukryte pragnienie, by być innymi niż jesteśmy, bo mamy dość potulności, czy noszenia maski, która odpowiadałaby wszystkim wokół ale już niekoniecznie nam. Bo nie da się całe życie grać roli, zmieniając maski w zależności od okoliczności. Klasyczne rozdwojenie jaźni z przeciwbiegunowością w tym przypadku. Wyciąga ze swojego bohatera wszystko do samego dna, obnaża jego i otoczenie. Jak trzeba potwornie pragnąć zadowolić wszystkich wokół, żeby być gotowym zapłacić za to tak wysoką cenę, żeby siebie złożyć na ołtarzu powszechnej aprobaty. A jaka dynamika, jakie tempo, jakie zwroty akcji. Jestem zachwycona.

Podsumowując. Dostojewski jest dla mnie bardzo wymagający, trudny. Ale ma ogromny talent do głębokich portretów psychologicznych. Pisze z nadmiarem ale nie wprost. Tam trzeba szukać, złapać tą konkretną nitkę i wysnuć opowieść dla siebie, a ponieważ jest niezwykle uniwersalny, przyłożyć do siebie, przejrzeć się i pomyśleć.
Odkrył przede mną autor coś poza pięknem słów, bo próżno u niego szukać piękna fraz. Tu się piękno kryje gdzie indziej, w charakterach i cudownym klimacie Dostojewskiego, mrocznym, czasem obskuranckim, a jednocześnie pełnym uniesień, wzlotów pozornych i upadków najprawdziwszych. Ale wiedzy i wyobrażeń o miłości nie chciałabym z Dostojewskiego czerpać, bo jest okrutna, jest źródłem tylko cierpienia i nijak się ma do samej definicji miłości i moich wyobrażeń o niej. A może to właśnie on ma rację?

Komentuj

Dodatkowe informacje

  • Tytuł: Dzieła wybrane
  • Autor: Fiodor Dostojewski
  • Recenzja: Katarzyna Musiał
Zaloguj się, by skomentować